Nath miał na sobie swój ulubiony full cap, biały T-Shirt z nadrukiem i jeansy, a na szyji wisiały jego wisory. Był ubrany zwyczajnie, codziennie jednak coś rzuciło mi się w oczy.. Czy to.. tatuaż!? Spytałam samą siebie.. Tak.. to był tatuaż...napis na nadgarstku... Przeczytałam "Work hard, inspire & be inspired." To jego motto. Piękne i prawdziwe. A mój tatuaż/motto to "My dreams are my wings." . Stałam jak wryta nic nie mówiąc... W końcu on przerwał tą niezręczną ciszę.
- To może pójdziemy do parku? - zaproponował chłopak.
- Park? Świetny pomysł, ale to chyba ja powinnam Cię oprowadzić po okolicy... Znam to miasto jak własną kieszeń... A ty.. jesteś z Gloucester o ile mi wiadomo...
- Tak, to moje rodzinne miasto, tam się urodziłem i wychowałem, ale Dublin też znam dość dobrze... Mieszka tu moja starsza siostra Jess (nagięłam fakty, a co tam.xdd ;p)
- Ooo..Nawet nie wiedziałam... - stwierdziłam zdziwiona.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, ale jak chcesz to mogę Ci coś o mnie opowiedzieć. - zaproponował Nathan nieśmiało.
- Zrobimy wymianę informacji? - zaproponowałam.
- No to ja zacznę: Nathan James Sykes, 18 lat... - jego opowieść przerwał dźwięk mojego dzwonka. To Ivy...Musiałam odebrać, bo pewnie odczytała mój liścik. Odeszłam na chwilę on Natha.
- Gdzie jesteś.!? - wręcz krzyknęła BF do słuchawki.
- Na spacerze w parku... Musiałam przewietrzyć głowę. - tłumaczyłam się.
- Idę po Ciebie..Już wyszłam z domu. - oznajmiła.
- Nie musisz.. - nie dała mi dokończyć..Rozłączyła sie.
- Ja muszę już iść.. - powiedziałam tylko w pośpiechu i uciekłam w stronę domu.
Pobiegłam kawałek, ale potem zwolniłam i poczułam wibracje w kiszeni. To był sms od Natha.
Dlaczego tak szybko zniknęłaś? Zrobiłem coś nie tak? Mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu mi nie uciekniesz. ;D
Awww. Chyba naprawdę mu zależy... Nie mogę tego zepsuć. Po chwili zastanowienia odpisałam.
Przepraszam, że tak uciekłam, ale naprawdę musiałam już iść... Następne spotkanie? Bardzo chętnie. Aaa i postaram się nie uciec. ^^
Gdy wysłałam smsa zauważyłam Ivy... już wiedziałam, że będzie mi prawić kazanie..tak my to lubiłyśmy... Wzajemne kazania..to już jest tradycja w naszej przyjaźni.
- Dziewczyno, zwariowałaś? Ciemno, wszędzie..Sama..na spacer... w nocy? Co się stało? - spytała..nie powiem jej prawdy..nie może się dowiedzieć, że ja i Nathan...
- Bo ja..boję się tej jutrzejszej rozmowy..Z rodzicami moimi i Amelii.. A co jeśli..? - powiedziałam i w moich oczach pojawiły się łzy. Przyjaciółka przytuliła mnie..
- Nie myśl o tym teraz..Chodźmy do domu..Wyśpisz się... Jutro wszystko się wyjaśni..Będzie co będzie.. - pocieszła mnie.
- Masz rację... - stwierdziłam i poszłyśmy do domu. Walnęłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam...
Rano obudziłam się ok. godziny 10.00. Zebrałam swoje rzeczy...Ogarnęłam się..Podziękowałam za gościnę i wróciłam do domu..Nie widziałam sensu w ukrywaniu się.. Przed własną matką...
Kiedy przekroczyłam próg domu mama z kuchni zawołała:
- Jak się spało u Ivy? - spytała dziwnie miła... Co się jej stało? Może dostała podwyżkę.
- A bardzo dobrze. - onajmiłam otwierając lodówkę.
Nic tam nie było...Zupełnie nic..tofu..bleee...Muszę zrobić zakupy..
- Mamo dasz mi kasę ? Pójdę zrobić zakupy, bo lodówka jest pusta.
- Proszę..Aaa. i masz tu jeszcze zaległe kieszonkowe...I wiesz co... Chciałam Cię przeprosić, byłam niesprawiedliwa w stosunku do Ciebie.. - zaczęła a mi szczęka opadła do pasa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, wiem..Dawno nie dodawałam, ale brak czasu, nauka i tak w kółko.. -,-
Jestem ciekawa, czy ktoś jeszcze czyta to coś...
Kolejny dodam, za niedługo.. mam nadzieję...
Pozdrawiam czytelników. ^^
Nessy. xxx
piątek, 25 maja 2012
sobota, 5 maja 2012
Rozdział 5.
Fanki śpiewały razem z zespołem... Chłopcy byli wspaniali zresztą jak zawsze... Właśnie zapowiedzieli, że zaśpiewają Heart Vacancy i wybiorą z tłumu 5 dziewczyn... Nathan szedł właśnie w moim kierunku... Moje serce zaczęło szaleć, nie mogłam nad tym zapanować.. Był już tak bliskio mnie i wtedy pociągnął Ivy za rękę... Ona była wniebowzięta, a ja trochę smutna, bo to nie ja byłam jego wybranką...
- Nie martw się, następnym razem wybierze Ciebie. - pocieszała mnie moja 'nowa' siostra.
- Ehhh..No, ale nie wiem, czy jeszcze będzie taka okazja. - westchnęłam i spojrzałam na Nathana. Jego uśmiech jest zabójczy.
Wtedy on też wlepił we mnie te swoje zacne paczadełka. A ja czułam, że się zarumieniłam, więc tylko spuściłam głowę na dół.
Kiedy chłopcy skończyli koncert wszyscy porozchodzili się do domów. Zostałyśmy tylko ja, Ivy i Amelia. James przedstawił nas chłopakom.
- Dziewczyny, świetna impreza! - pogratulowali nam chłopcy. Ja cały czas wlepiałam moje ślepia w Nathana.
Tak wiem, że to dziwne, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Dzięki! My chciałyśmy się wybrać na wasz koncert, tutaj w Dublinie, ale wy sami do nas przyszliście, to miłe z waszej strony. - powiedziała Ivy, bo ja nie byłam w stanie, aby wydusić z siebie słowa.
- A na ten koncert to będziecie miały wejściówki dla vipów. - powiedził Nathan i puścił do mnie oczko. CO.!? On właśnie puścił do mnie oczko.!? Nie no, nie może być.!
- Ooo. Serio!? Dziękujemy! - powiedziłam z uśmiechem nr. 38.
- Teraz my już musimy iść. - stwierdzili chłopcy. Wtedy gdy wychodzili Nath podał mi rękę a w mojej została jakaś karteczk:
Twój uśmiech jest uroczy. Napisz... 987654321. N
Awww..to takie słodkie. Pomyślałam, i zerknęłam na Natha, gdy już wsiadali do vana. I się rozmarzyłam.
- Ej, o czym tak myślisz!? - spytał Ivy.
- Ja? O niczym, fajnie było, co nie? - spytałam ukrywając karteczkę z numerem. Nie chciałam żeby BF się dowiedziała, bo byłaby zazdrosna. Nie musi przecież wszystkiego wiedzić.
- Dobra dziewczyny, ja już się zbieram do domu... Ness pamiętaj, że jutro będziemy gadać z rodzicami. - przypomniała mi siostra.
- Tak tak, pamiętam, bliźniaku! - powiedziałam i zaśmiałyśmy się.
Pomachała nam jeszcze na pożegnanie. Usiadłam, i westchnęłam.
- Dzień pełen wrażeń, co nie? - spytała Ivy.
- Tak... I nie wiem, jak mam się teraz zachowywać w domu.. Co powiedzieć mamie, czy spytać w prost, czy jestem odoptowana, czy ona oddała swoje drugie dziecko do adopcji... Chyba zanocuję w garażu... Pomyślę jak to rozegrać... - mówiłam, ale przyjaciółka mi przerwała.
- Nie-e, nie będziesz nocować w garażu! Olszalałaś? Zostaniesz na noc u mnie, na tylke dni ile będziesz chciała.
- Ale..
- Bez dyskusji!
- Jeny, mówisz jak moja mama.. - stwierdziłam i sztuchnęłam ją w ramię.
- No chodź, już jest późno... To był męczący dzień. - powiedziała i pociągnęłą mnie za rękę.
Pani Foster bardzo chętnie zgodziła się żebym przenocowała. Przedstawiłyśmy jej cała sytuację. Była zszokowana, zupełnie tak jak ja przed kilkoma godzinami.
- Ale myślisz, że to ty jesteś adoptowana? - spytała mama mojej BF.
- No właśnie nie wiem, Amelia też nie wie. - westchnęłam.
- Dobrze dziewczynki idźcie już spać. Jutro też jest dzień! - powiedziła pani Foster i przytuliła nas mówiąc: Dobranoc Marzycielki.
Poszłyśmy na górę, do pokoju Ivy. Był dosyć duży a ściany były całe w plakatach TW. Lubiłam u niej nocować. Niestety nie mogłam jej zapraszać do mnie, bo moja mama w każdej chwili mogła wybuchnąć, taka jest jej jej choroba, nieprzewidywalna i niestety też nieobilczalna. Ja wolałam nie ryzykować...
Leżałam właśnie i czekałam aż łażienka się zwolni... Postanowiłam, że napiszę do Natha... Chociaz może lepiej nie... Nie będę się narzucać, bo go do siebie zrażę... Ale w końcu to on dał mmi numer.. To chyba znaczy, że mu zależy.. A dobra, raz kozia śmierć... Piszę!
Hej, Tu Nessa! Co tam?
N: Cieszę się, że napisałaś. Chłopaki właśnie urządzili sobie popijawę... Coraz mniej mi się to podoba... Masz może ochotę na spacer?
J: Spacer!? Przecież jest już po 23. A ja jestem u Ivy na noc... A chętnie bym poszła...
N: No to uciekaj oknem! Za 15 min. jestem pod jej domem.
J: Jesteś szalony! No dobra, jakoś się wymknę.
Ten plan był szalony. Dobrze, że Ivy miała przy swoim balkonie drabinę. Napisałam kartkę dla mojej BF:
Jestem na spacerze. Wrócę późno, albo po prostu wrócę do domu. Twoja Nessy. xxx
Wydostałam się z jej domu, a na ulicy czekał na mnie Nathan Sykes, który zaprosił mnie na spacer. To jest sen, ale nie szczypcie mnie, bo nie mam zamiaru się budzić!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótkawy, nudy...tradycyjnie.. -,-
Z dedykiem dla Kini ;* i Sierry <333 i dla reszty #TWfanmily. ^^
Kolejny rozdział pojawi się gdzieś w okolicach 19 maja. ; /
Zawieszka jest konieczna, bo mam wycieczkę...
Komentujcie! ^^
Wasza Nessy.! xxx
- Nie martw się, następnym razem wybierze Ciebie. - pocieszała mnie moja 'nowa' siostra.
- Ehhh..No, ale nie wiem, czy jeszcze będzie taka okazja. - westchnęłam i spojrzałam na Nathana. Jego uśmiech jest zabójczy.
Wtedy on też wlepił we mnie te swoje zacne paczadełka. A ja czułam, że się zarumieniłam, więc tylko spuściłam głowę na dół.
Kiedy chłopcy skończyli koncert wszyscy porozchodzili się do domów. Zostałyśmy tylko ja, Ivy i Amelia. James przedstawił nas chłopakom.
- Dziewczyny, świetna impreza! - pogratulowali nam chłopcy. Ja cały czas wlepiałam moje ślepia w Nathana.
Tak wiem, że to dziwne, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Dzięki! My chciałyśmy się wybrać na wasz koncert, tutaj w Dublinie, ale wy sami do nas przyszliście, to miłe z waszej strony. - powiedziała Ivy, bo ja nie byłam w stanie, aby wydusić z siebie słowa.
- A na ten koncert to będziecie miały wejściówki dla vipów. - powiedził Nathan i puścił do mnie oczko. CO.!? On właśnie puścił do mnie oczko.!? Nie no, nie może być.!
- Ooo. Serio!? Dziękujemy! - powiedziłam z uśmiechem nr. 38.
- Teraz my już musimy iść. - stwierdzili chłopcy. Wtedy gdy wychodzili Nath podał mi rękę a w mojej została jakaś karteczk:
Twój uśmiech jest uroczy. Napisz... 987654321. N
Awww..to takie słodkie. Pomyślałam, i zerknęłam na Natha, gdy już wsiadali do vana. I się rozmarzyłam.
- Ej, o czym tak myślisz!? - spytał Ivy.
- Ja? O niczym, fajnie było, co nie? - spytałam ukrywając karteczkę z numerem. Nie chciałam żeby BF się dowiedziała, bo byłaby zazdrosna. Nie musi przecież wszystkiego wiedzić.
- Dobra dziewczyny, ja już się zbieram do domu... Ness pamiętaj, że jutro będziemy gadać z rodzicami. - przypomniała mi siostra.
- Tak tak, pamiętam, bliźniaku! - powiedziałam i zaśmiałyśmy się.
Pomachała nam jeszcze na pożegnanie. Usiadłam, i westchnęłam.
- Dzień pełen wrażeń, co nie? - spytała Ivy.
- Tak... I nie wiem, jak mam się teraz zachowywać w domu.. Co powiedzieć mamie, czy spytać w prost, czy jestem odoptowana, czy ona oddała swoje drugie dziecko do adopcji... Chyba zanocuję w garażu... Pomyślę jak to rozegrać... - mówiłam, ale przyjaciółka mi przerwała.
- Nie-e, nie będziesz nocować w garażu! Olszalałaś? Zostaniesz na noc u mnie, na tylke dni ile będziesz chciała.
- Ale..
- Bez dyskusji!
- Jeny, mówisz jak moja mama.. - stwierdziłam i sztuchnęłam ją w ramię.
- No chodź, już jest późno... To był męczący dzień. - powiedziała i pociągnęłą mnie za rękę.
Pani Foster bardzo chętnie zgodziła się żebym przenocowała. Przedstawiłyśmy jej cała sytuację. Była zszokowana, zupełnie tak jak ja przed kilkoma godzinami.
- Ale myślisz, że to ty jesteś adoptowana? - spytała mama mojej BF.
- No właśnie nie wiem, Amelia też nie wie. - westchnęłam.
- Dobrze dziewczynki idźcie już spać. Jutro też jest dzień! - powiedziła pani Foster i przytuliła nas mówiąc: Dobranoc Marzycielki.
Poszłyśmy na górę, do pokoju Ivy. Był dosyć duży a ściany były całe w plakatach TW. Lubiłam u niej nocować. Niestety nie mogłam jej zapraszać do mnie, bo moja mama w każdej chwili mogła wybuchnąć, taka jest jej jej choroba, nieprzewidywalna i niestety też nieobilczalna. Ja wolałam nie ryzykować...
Leżałam właśnie i czekałam aż łażienka się zwolni... Postanowiłam, że napiszę do Natha... Chociaz może lepiej nie... Nie będę się narzucać, bo go do siebie zrażę... Ale w końcu to on dał mmi numer.. To chyba znaczy, że mu zależy.. A dobra, raz kozia śmierć... Piszę!
Hej, Tu Nessa! Co tam?
N: Cieszę się, że napisałaś. Chłopaki właśnie urządzili sobie popijawę... Coraz mniej mi się to podoba... Masz może ochotę na spacer?
J: Spacer!? Przecież jest już po 23. A ja jestem u Ivy na noc... A chętnie bym poszła...
N: No to uciekaj oknem! Za 15 min. jestem pod jej domem.
J: Jesteś szalony! No dobra, jakoś się wymknę.
Ten plan był szalony. Dobrze, że Ivy miała przy swoim balkonie drabinę. Napisałam kartkę dla mojej BF:
Jestem na spacerze. Wrócę późno, albo po prostu wrócę do domu. Twoja Nessy. xxx
Wydostałam się z jej domu, a na ulicy czekał na mnie Nathan Sykes, który zaprosił mnie na spacer. To jest sen, ale nie szczypcie mnie, bo nie mam zamiaru się budzić!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótkawy, nudy...tradycyjnie.. -,-
Z dedykiem dla Kini ;* i Sierry <333 i dla reszty #TWfanmily. ^^
Kolejny rozdział pojawi się gdzieś w okolicach 19 maja. ; /
Zawieszka jest konieczna, bo mam wycieczkę...
Komentujcie! ^^
Wasza Nessy.! xxx
środa, 2 maja 2012
Rozdział 4.
Ciuchy fruwały po całym pokoju. Nie mogłyśmy znaleźć nic odpowiedniego.
- Mam! - krzyknęła Ivy spod sterty ubrań. Pokazała mi sukienkę w drobne kwiatki i jasną wycierana katanę...
- A do tego te koturny z kwiatem. - zaproponowałam.
- Taraz trzeba znaleźć coś dla Ciebie. - powiedziała BF.
- Tylko żadnych sukienek! - zaprotestowałam.
- Ale mam taką śliczną.. No proszę chociaż przymierz! - prosiła Ivy robiąc oczy kota za Shreka.
- Ivy! Ja nie lubię sukienek, czuję się wtedy taka..taka...goła! - wydukałam.
- No ok, noś sobie te twoje podarte jeansy, T-Shirty, full cap, a potem narzekaj, że żaden chłopak na Ciebie nie spojrzy. - skwitowała przyjaciółka.
- Ale... Oj tam.! Ja się nie bedę zmieniać dla chłopaka. On ma mnie zaakceptować taką jaka jestem. - wręcz krzyknęłam.
- No dobra, dobra..Nie złość się...Chciałam tylko pomóc. - tłumaczyła się.
- Ale i tak ubieram coś w moim stylu. - oznajmiłam i pokazałam jej język.
Wtedy Ivy poszła się przebrać, a ja znalazłam właśnie to czego szukałam..Mój styl...Również przebrałam się w wybrane ciuchy.
- A teraz czas na makijaż! - zawołała BF.
- O nieee.! Wiesz, że ja nie lubię sie malować, wyglądam wtedy jak klaun. - powiedziałąm oburzona.
- No proszę Cię... Tylko taki delikatny... - prosiła.
- Ok, ok.. Niech Ci będzie. - zgodziłam się a ona aż podskoczyła z radości.
Po 10 min.
- Skończyłam. - stwierdziła zadowolona Ivy.
- Daj mi lusterko.! - nakazałam.
- Ooo.. nie jest źle! - byłam pozytwnie zaskoczona efektem.
Wybiła godzina 18.30. Trzeba było się zbierać... Pożegnałyśmy się z mamą Ivy.
- Bawcie się dobrze dziewczynki! - krzyknęła pani Foster z kuchni.
- Na pewno będziemy. - stwierdziłyśmy zgodnie.
Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłyśmy przed garażem wesoło śpiewających i czekających na otwarcie imprezowiczów... Było ich więcej niż się spodziewaliśmy, ale im więcej tym lepiej...
Otworzyłyśmy garaż i wpuściłyśmy gości. W tłumie znaleźliśmy Mii i James'a.
- Ale, jesteś pewny, że oni tu przyjdą? - spytałam, aby się upewnić.
- Obiecali, więc będą! - stwierdził Jam przytulając Ivy.
- Chodźcie, zaśpiewamy pierwszy kawałek! - Ivy pociągnęła mnie i Mii.
Wybrałyśmy Call me maybe - Carly Rea Jepsen.
"Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe? ..."
Biba sie rozkręciła... Znajomi i nieznajomi podchodzili kolejno, by zaśpiewać swoje ulubione piosenki. Stwierdziłam, że pójdę do stolika żeby napić się ponczu. Wtedy ktoś popukał mnie w ramię a ja wylałam cały kubek na moją bluzę...
- Masz coś z głową.? - sptyałam zbulwersowana jakieś gościówy z kapturze i okularach przeciwsłonecznych, więc nie mogłam stwierdzić kto to jest.
- Przepraszam. A teraz chodź ze mną, bo musimy porozmawiać... - szepnęła i pociągnęła mnie ze sobą.
- Czekaj! Gdzie mnie ciągniesz.!? Kim jesteś.!? - krzyczałam, ale ona dalej ciągęła mnie i milczała, a ja nie mogłam sie wyswobodzić z jej uścisku.
Zaciąnęła mnie za garaż... Było ciemno, nie widziłam nikogo w poblizu i szczerze mówią trochę się bałam.
Spojrzałam na nieznajomą pytająco.
- Co ode mnie chcesz!?
Ona zdjęła okulary i ściągnęła kaptur... To co zobaczyłam było niedoopisania...czy to moje lustrzane odbicie!? Nie odezwałam się, bo mnie kompletnie zatkało.
- Jak się pewnie domyślasz jesteśmy bliźniaczkami. - skwitowała.
- Ale jak to, przecież ja jestem jedynaczką...To jest niemożliwe. - mówiłam z niedowierzaniem.
- Ja też nie mogłam w to uwierzyć, ale jak się tu przeprowadziłam i Cię zobaczyłam to stwierdziłam, że muszę z Tobą porozmawiać, a przede wszystkim wyjaśnić całą sytuację z naszymi rodzicami. - mówiła....moja siostra...jeny ja mam siostrę.
- No zgadzam się...A tak w ogóle to jak się nazywasz?
- Ooo..nie przedstawiłam się..Jestem Amelia. A ty?
- Vanessa, miło mi Cię poznać... siostro! - powiedziałam i uśmiechnęłyśmy.
Wtedy przyleciła do nas Ivy..
- OMG! WTF!? - mówiła BF i paczadła prawie wypadły jej z paczadołków.
- No co.!? - spytałyśmy jednocześnie i wybuchłyśmy śmiechem.
- To jest moja siostra Amelia! A to moja BF Ivy. Poznajcie się.
Ivy nadal była w ciążkim szoku..
-Ale jak to.? Nie mówiłaś mi, że masz siostrę, bliźniaczkę na dodatek! - skarżyła się przyjaciółka.
- Ohhh, gdybym to wiedziała. Też jestem w szkou.!
- No dobra! Wierzę, ale chciała Ci powiedzieć, że chłopaki z The Wanted właśnie przyszli! - oznajmiła podekscytowana.
- The Wanted! Ja ich kocham! - krzyknęła Amelia.
- My też. Dlatego chodźmy już, bo jeszcze nam zwieją. - stwierdziłam.
Weszłyśmy do garażu i zobaczyłyśmy tłum fanek oblegających naszych idoli. Nie chciały się od nich odkleić.
Wtedy James zawołał do fanek.
- Chcecie koncertu?
- Taaaak.!!!!!!!!!! - krzyczały wszystkie dziewczyny.
James zrobił chłopakom trochę miejsca. Wtedy jedna z fanek rzuciła się na Jaya. Zaraz, zaraz to chyba była Kaya z mojej klasy...Jeden z ochroniarzy odkleił ją od niego. I chłopcy zaczęli śpiewać ich największy jak na razie hit Glad You Came.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział dedykuję N.I.M. <333
Komentujcie.! ^^
- Mam! - krzyknęła Ivy spod sterty ubrań. Pokazała mi sukienkę w drobne kwiatki i jasną wycierana katanę...
- A do tego te koturny z kwiatem. - zaproponowałam.
- Taraz trzeba znaleźć coś dla Ciebie. - powiedziała BF.
- Tylko żadnych sukienek! - zaprotestowałam.
- Ale mam taką śliczną.. No proszę chociaż przymierz! - prosiła Ivy robiąc oczy kota za Shreka.
- Ivy! Ja nie lubię sukienek, czuję się wtedy taka..taka...goła! - wydukałam.
- No ok, noś sobie te twoje podarte jeansy, T-Shirty, full cap, a potem narzekaj, że żaden chłopak na Ciebie nie spojrzy. - skwitowała przyjaciółka.
- Ale... Oj tam.! Ja się nie bedę zmieniać dla chłopaka. On ma mnie zaakceptować taką jaka jestem. - wręcz krzyknęłam.
- No dobra, dobra..Nie złość się...Chciałam tylko pomóc. - tłumaczyła się.
- Ale i tak ubieram coś w moim stylu. - oznajmiłam i pokazałam jej język.
Wtedy Ivy poszła się przebrać, a ja znalazłam właśnie to czego szukałam..Mój styl...Również przebrałam się w wybrane ciuchy.
- A teraz czas na makijaż! - zawołała BF.
- O nieee.! Wiesz, że ja nie lubię sie malować, wyglądam wtedy jak klaun. - powiedziałąm oburzona.
- No proszę Cię... Tylko taki delikatny... - prosiła.
- Ok, ok.. Niech Ci będzie. - zgodziłam się a ona aż podskoczyła z radości.
Po 10 min.
- Skończyłam. - stwierdziła zadowolona Ivy.
- Daj mi lusterko.! - nakazałam.
- Ooo.. nie jest źle! - byłam pozytwnie zaskoczona efektem.
Wybiła godzina 18.30. Trzeba było się zbierać... Pożegnałyśmy się z mamą Ivy.
- Bawcie się dobrze dziewczynki! - krzyknęła pani Foster z kuchni.
- Na pewno będziemy. - stwierdziłyśmy zgodnie.
Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłyśmy przed garażem wesoło śpiewających i czekających na otwarcie imprezowiczów... Było ich więcej niż się spodziewaliśmy, ale im więcej tym lepiej...
Otworzyłyśmy garaż i wpuściłyśmy gości. W tłumie znaleźliśmy Mii i James'a.
- Ale, jesteś pewny, że oni tu przyjdą? - spytałam, aby się upewnić.
- Obiecali, więc będą! - stwierdził Jam przytulając Ivy.
- Chodźcie, zaśpiewamy pierwszy kawałek! - Ivy pociągnęła mnie i Mii.
Wybrałyśmy Call me maybe - Carly Rea Jepsen.
"Hey, I just met you, and this is crazy,
but here's my number, so call me, maybe? ..."
Biba sie rozkręciła... Znajomi i nieznajomi podchodzili kolejno, by zaśpiewać swoje ulubione piosenki. Stwierdziłam, że pójdę do stolika żeby napić się ponczu. Wtedy ktoś popukał mnie w ramię a ja wylałam cały kubek na moją bluzę...
- Masz coś z głową.? - sptyałam zbulwersowana jakieś gościówy z kapturze i okularach przeciwsłonecznych, więc nie mogłam stwierdzić kto to jest.
- Przepraszam. A teraz chodź ze mną, bo musimy porozmawiać... - szepnęła i pociągnęła mnie ze sobą.
- Czekaj! Gdzie mnie ciągniesz.!? Kim jesteś.!? - krzyczałam, ale ona dalej ciągęła mnie i milczała, a ja nie mogłam sie wyswobodzić z jej uścisku.
Zaciąnęła mnie za garaż... Było ciemno, nie widziłam nikogo w poblizu i szczerze mówią trochę się bałam.
Spojrzałam na nieznajomą pytająco.
- Co ode mnie chcesz!?
Ona zdjęła okulary i ściągnęła kaptur... To co zobaczyłam było niedoopisania...czy to moje lustrzane odbicie!? Nie odezwałam się, bo mnie kompletnie zatkało.
- Jak się pewnie domyślasz jesteśmy bliźniaczkami. - skwitowała.
- Ale jak to, przecież ja jestem jedynaczką...To jest niemożliwe. - mówiłam z niedowierzaniem.
- Ja też nie mogłam w to uwierzyć, ale jak się tu przeprowadziłam i Cię zobaczyłam to stwierdziłam, że muszę z Tobą porozmawiać, a przede wszystkim wyjaśnić całą sytuację z naszymi rodzicami. - mówiła....moja siostra...jeny ja mam siostrę.
- No zgadzam się...A tak w ogóle to jak się nazywasz?
- Ooo..nie przedstawiłam się..Jestem Amelia. A ty?
- Vanessa, miło mi Cię poznać... siostro! - powiedziałam i uśmiechnęłyśmy.
Wtedy przyleciła do nas Ivy..
- OMG! WTF!? - mówiła BF i paczadła prawie wypadły jej z paczadołków.
- No co.!? - spytałyśmy jednocześnie i wybuchłyśmy śmiechem.
- To jest moja siostra Amelia! A to moja BF Ivy. Poznajcie się.
Ivy nadal była w ciążkim szoku..
-Ale jak to.? Nie mówiłaś mi, że masz siostrę, bliźniaczkę na dodatek! - skarżyła się przyjaciółka.
- Ohhh, gdybym to wiedziała. Też jestem w szkou.!
- No dobra! Wierzę, ale chciała Ci powiedzieć, że chłopaki z The Wanted właśnie przyszli! - oznajmiła podekscytowana.
- The Wanted! Ja ich kocham! - krzyknęła Amelia.
- My też. Dlatego chodźmy już, bo jeszcze nam zwieją. - stwierdziłam.
Weszłyśmy do garażu i zobaczyłyśmy tłum fanek oblegających naszych idoli. Nie chciały się od nich odkleić.
Wtedy James zawołał do fanek.
- Chcecie koncertu?
- Taaaak.!!!!!!!!!! - krzyczały wszystkie dziewczyny.
James zrobił chłopakom trochę miejsca. Wtedy jedna z fanek rzuciła się na Jaya. Zaraz, zaraz to chyba była Kaya z mojej klasy...Jeden z ochroniarzy odkleił ją od niego. I chłopcy zaczęli śpiewać ich największy jak na razie hit Glad You Came.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział dedykuję N.I.M. <333
Komentujcie.! ^^
wtorek, 1 maja 2012
Rozdział 3.
Sobota.
Po nieprzespanej nocy wstałam, ogarnęłąm się i ubrałam podarte jeansy i kolorowy T-Shirt z Muppetami.
Zeszłam do kuchni, na szczęście mama była już w pracy, a tata dziś wyjechał w delegację. Przez to zamieszanie nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Szybko zrobiłam sobię miskę płatków śniadaniowych...W torbę spakowałam ciuchy na przebranie, portfel, tel i ipod... Napisałam kartkę do mamy:
Dziś wrócę później. Mam karaoke! Ness. xxx
Wybiegłam z domu prosto do Ivy.
Din - don!
- Dzień dobry pani Foster! Czy jest Ivy? - przywitałam się i spytałam.
- Witam Cię Nessy! Spóźniłaś się, bo jakieś 15 min temu poszła do garażu przygotować sprzęt na waszą dzisiejszą imprezę. - oznajmiła uprzejmie mama mojej BF.
- Aha, dobrze..To ja lecę! Miłego dnia życzę! - powiedziałam już w biegu.
Chciałabym mieć taką mamę... Nie mogę powiedzieć, że mojej nie kocham, ale męczy już mnie ta jej choroba... Taty prawie nie mam w domu, jest w ciągłych rozjazdach...Wtedy mama wyżywa się na mnie... Depresja... Czasami mam ochotę po prostu uciec... Z dala od problemów... W jakieś bezpieczne i spokojne miejsce... W takich momentach pomaga mi śpiewanie i pisanie tekstów... To daje mi ukojenie i satysfakcję...
Byłam już przy garażu i widziałam jak Ivy grzebie coś przy głośniku...
- Coś się stało.? - spytałam.
- Jaden z nich nie działa, ale już zadzwoniłam po James'a, on się trochę na tym zna... - oznajmiła.
- No to dobrze...Mam do Ciebie pytanko zakochańcu...Czy wy oficjalnie jesteście parą?
- Yyyyy..No jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. - stwierdziła Ivy i puściła mi oko, a ja tylko pokręciłam głową... Wtedy w oddali zobaczyłam biegnącą w naszą stronę Mii...
- Patrz! Mii tu biegnie... Co ona tu robi przecież jest dopiero 13.?
- Dziewczyny, dziewczyny! Nie zgadniecie kogo dziś widziałam jak byłam na zakupach w centrum... - mówiła zdyszana i podekscytowana Mii.
Spojrzałam na Ivy porozumiewawczo.
- Nie, nie mamy pojęcia...Mów!
- Chłopaków z The Wanted! - powiedziała z bananem na twarzy.
- Aaaaaaaaaa.! - zaczęłyśmy piszczeć.
- Ale co oni tutaj robią!? Przecież koncert mają dopiero za tydzień... - stwierdziłam.
- Wiedziałam, że o to zapytasz...A więc śledziałm ich przez jakiś czas i wywnioskowałam, że przyjachali tu na "paaartyy haard" i tak po prostu w odwiedziny do rodzinnych stron Sivy...Były z nimi Nareesha, Kalsey i Michelle...
- A Nathan.? Był sam.? - spytała Ivy z nadzieją.
- Tak i Jay też..Forever alone...A no i potem dołączyli do nich Jayne i James. - oznajmiła a oczy mi zabłysły i spojrzałam na Ivy.
- Aaaa..To dlatego jeszcze go nie ma. - wywnioskowała Ivy.
- Nie rozumiesz.!? Dzwoń szybko do James'a i pytaj się gdzie jest i czy, mógłby nas zapoznać z chłopakami. - rzuciłam propozyję.
- Aaaaa.. No tak.! - skumała wreszcie Ivy.
Gadała z James'em jakieś 15 min. za garażem. W końcu przyszła ze zmarnowaną miną...
- I co.!? Nie możemy się z nimi spotkać... - stwierdziłam i posmutniałam.
- Nie teraz, ale.. - urwała Ivy żeby zbudować napięcie.
- Nie wkurzaj mnie! Mów! - nakazałam.
- Ale możliwe, że przyjdą na dzisiejsze karaoke! - oznajmiła wreszcie i rzuciła mi się na szyję.
Gdy to powiedziała moje serce zaczęło bić szybciej i myślałam, że zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej.
To jest niesamowite..
- Musimy się przygotować...Nie wiem... Makijaż, ciuchy.. No i trzeba się rozśpiewać.. - zaczęłam nawijać jak nakręcona.
- To ja lecę do domu..Przygotuję się i będę tu przed 19... Dozobaczenia! - pożegnała się Mii i pobiegła..
_ Oł je, oł je, Oł je... - razem z Ivy zaczęłyśmy tańczyć taniec radości...
Potem pobiegłyśmy do jej domu, aby przygotować się na spotkanie z naszymi idolami...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
No koment. -,-
Dedyk dla wszystkich, których zraniłam...
Po nieprzespanej nocy wstałam, ogarnęłąm się i ubrałam podarte jeansy i kolorowy T-Shirt z Muppetami.
Zeszłam do kuchni, na szczęście mama była już w pracy, a tata dziś wyjechał w delegację. Przez to zamieszanie nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Szybko zrobiłam sobię miskę płatków śniadaniowych...W torbę spakowałam ciuchy na przebranie, portfel, tel i ipod... Napisałam kartkę do mamy:
Dziś wrócę później. Mam karaoke! Ness. xxx
Wybiegłam z domu prosto do Ivy.
Din - don!
- Dzień dobry pani Foster! Czy jest Ivy? - przywitałam się i spytałam.
- Witam Cię Nessy! Spóźniłaś się, bo jakieś 15 min temu poszła do garażu przygotować sprzęt na waszą dzisiejszą imprezę. - oznajmiła uprzejmie mama mojej BF.
- Aha, dobrze..To ja lecę! Miłego dnia życzę! - powiedziałam już w biegu.
Chciałabym mieć taką mamę... Nie mogę powiedzieć, że mojej nie kocham, ale męczy już mnie ta jej choroba... Taty prawie nie mam w domu, jest w ciągłych rozjazdach...Wtedy mama wyżywa się na mnie... Depresja... Czasami mam ochotę po prostu uciec... Z dala od problemów... W jakieś bezpieczne i spokojne miejsce... W takich momentach pomaga mi śpiewanie i pisanie tekstów... To daje mi ukojenie i satysfakcję...
Byłam już przy garażu i widziałam jak Ivy grzebie coś przy głośniku...
- Coś się stało.? - spytałam.
- Jaden z nich nie działa, ale już zadzwoniłam po James'a, on się trochę na tym zna... - oznajmiła.
- No to dobrze...Mam do Ciebie pytanko zakochańcu...Czy wy oficjalnie jesteście parą?
- Yyyyy..No jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. - stwierdziła Ivy i puściła mi oko, a ja tylko pokręciłam głową... Wtedy w oddali zobaczyłam biegnącą w naszą stronę Mii...
- Patrz! Mii tu biegnie... Co ona tu robi przecież jest dopiero 13.?
- Dziewczyny, dziewczyny! Nie zgadniecie kogo dziś widziałam jak byłam na zakupach w centrum... - mówiła zdyszana i podekscytowana Mii.
Spojrzałam na Ivy porozumiewawczo.
- Nie, nie mamy pojęcia...Mów!
- Chłopaków z The Wanted! - powiedziała z bananem na twarzy.
- Aaaaaaaaaa.! - zaczęłyśmy piszczeć.
- Ale co oni tutaj robią!? Przecież koncert mają dopiero za tydzień... - stwierdziłam.
- Wiedziałam, że o to zapytasz...A więc śledziałm ich przez jakiś czas i wywnioskowałam, że przyjachali tu na "paaartyy haard" i tak po prostu w odwiedziny do rodzinnych stron Sivy...Były z nimi Nareesha, Kalsey i Michelle...
- A Nathan.? Był sam.? - spytała Ivy z nadzieją.
- Tak i Jay też..Forever alone...A no i potem dołączyli do nich Jayne i James. - oznajmiła a oczy mi zabłysły i spojrzałam na Ivy.
- Aaaa..To dlatego jeszcze go nie ma. - wywnioskowała Ivy.
- Nie rozumiesz.!? Dzwoń szybko do James'a i pytaj się gdzie jest i czy, mógłby nas zapoznać z chłopakami. - rzuciłam propozyję.
- Aaaaa.. No tak.! - skumała wreszcie Ivy.
Gadała z James'em jakieś 15 min. za garażem. W końcu przyszła ze zmarnowaną miną...
- I co.!? Nie możemy się z nimi spotkać... - stwierdziłam i posmutniałam.
- Nie teraz, ale.. - urwała Ivy żeby zbudować napięcie.
- Nie wkurzaj mnie! Mów! - nakazałam.
- Ale możliwe, że przyjdą na dzisiejsze karaoke! - oznajmiła wreszcie i rzuciła mi się na szyję.
Gdy to powiedziała moje serce zaczęło bić szybciej i myślałam, że zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej.
To jest niesamowite..
- Musimy się przygotować...Nie wiem... Makijaż, ciuchy.. No i trzeba się rozśpiewać.. - zaczęłam nawijać jak nakręcona.
- To ja lecę do domu..Przygotuję się i będę tu przed 19... Dozobaczenia! - pożegnała się Mii i pobiegła..
_ Oł je, oł je, Oł je... - razem z Ivy zaczęłyśmy tańczyć taniec radości...
Potem pobiegłyśmy do jej domu, aby przygotować się na spotkanie z naszymi idolami...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
No koment. -,-
Dedyk dla wszystkich, których zraniłam...
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Rozdział 2.
James'em widząc, że jesteśmy trochę zmartwione brakiem kasy, powiedział, że może nam załatwić bilety po cenie promocyjnej, a nawet wejście za kulisy dla vipów.
- Co.!? Ale jak to.!? Ty ich znasz.!? - posypały się pytania.
- Bo moja ciocia to Jayne Collins... ich menagerka...- oznajmił a na naszych twarzach od razu pojawił się uśmiech.
Zaczęłyśmy piszczeć i przytulać się na zmianę, aż Ivy w końcu rzuciła się James'owi na szyję i pocałowała go, a on odwzajemnił pocałunek...
- Yhymm.. - wtrąciłyśmy się z Mii.
W końcu odkleili się od siebie.
- O matko.! To już 20.!? Matka mnie zabije, miałam odebrać kuzynkę z przedszkola! - oznajmiłam i pociągnęłam Ivy ze sobą i w pośpiechu wykrzyknęłyśmy tylko krótkie: Pa!
Pedałowałyśmy co sił w nogach, a gdy już bylyśmy na miejscu, po cichu wdrapałam sie przez drabinę na balkon do mojego pokoju, żeby uniknąć kazania mojej mamy.
Ivy poszła do siebie, uzgodniłyśmy, że jutrzejsze karaoke zrobimy o 19.
Ja wbiłam szybko na lapka, że by dodać posta o godzinie karaoke... Wtedy ktoś zapukał do drzwi...Szybka zamknęłam laptopa, zgasiłam światło i wskoczyłam do łózka udając, że śpię...
- Vanesso! Otwieraj te cholerne drzwi! Wiem, że jeszcze nie śpisz! Zaraz sobie porozmawiamy.! - krzyczała mam dobijając się do drzwi, więc nie pozostało i nic innego jak otworzyć drzwi i wysłuchac jej kazania.
- Mówiłam Ci już ze 100 razy: Odbierz Jasmin z przedszkola! Ale ty niee! Jak zwykle miałaś coś ważniejszego do roboty! ja musiałam zerwać się z pracy, bo dzwoniła do mnie przedszkolanka. Szef się wkurzył, że wychodzę i powiedział, że obetnie mi z pensji.!
- Ale ja musiałam jakoś zarobić na ten bilet...- tłumaczyłam się.
- Zawieszam Ci kieszonkowe do odwołania! Aha i nie pójdziesz na żaden koncert! Zrozumiano.!? - powiedziała matka kategorycznie.
- Nie możesz mi tego zrobić! - krzyknęłam ze łzami w oczach i pobiegłam do łazienki trzaskając drzwiami.
- Bez dyskusji! Decyzję już podjęłam. W następną sobotę zajmiesz się Jasmin. - oznajmiła mama i zeszła na dół.
Siedziałam w łazience i rozryczałam się na dobre... Zadzwoniłam do domu Ivy i przekazałam jej tą koszmarną wiadomość.
- Nie płacz..Wymyślimy coś! - pocieszała mnie.
- Tak.!? Ciekawe co.? - mówiłam połykając łzy.
- Jeszcze nie wiem, ale mamy cały tydzień! Dziś jest piątek...Tylko mi nie mów, że jutro na karaoke tez Cię nie będzie.!
- Będę! Muszę być! W końcu jesteśmy gospodarzami imprezy...
-Będzie dobrze! Trzymaj się.! Ja musze już kończyć.. Dobranoc! - pożegnała się Ivy.
- Dobranoc... - mówiłam wycierając łzy.
Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć...Patrzyłam tylko tępo w sufit słuchając "Warzone"...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótki, bo nie było 7 komentów.! ;p xdd
Hmmm...jak się podoba? ;>
Dla kochanej #TWfanmily.! <333
- Co.!? Ale jak to.!? Ty ich znasz.!? - posypały się pytania.
- Bo moja ciocia to Jayne Collins... ich menagerka...- oznajmił a na naszych twarzach od razu pojawił się uśmiech.
Zaczęłyśmy piszczeć i przytulać się na zmianę, aż Ivy w końcu rzuciła się James'owi na szyję i pocałowała go, a on odwzajemnił pocałunek...
- Yhymm.. - wtrąciłyśmy się z Mii.
W końcu odkleili się od siebie.
- O matko.! To już 20.!? Matka mnie zabije, miałam odebrać kuzynkę z przedszkola! - oznajmiłam i pociągnęłam Ivy ze sobą i w pośpiechu wykrzyknęłyśmy tylko krótkie: Pa!
Pedałowałyśmy co sił w nogach, a gdy już bylyśmy na miejscu, po cichu wdrapałam sie przez drabinę na balkon do mojego pokoju, żeby uniknąć kazania mojej mamy.
Ivy poszła do siebie, uzgodniłyśmy, że jutrzejsze karaoke zrobimy o 19.
Ja wbiłam szybko na lapka, że by dodać posta o godzinie karaoke... Wtedy ktoś zapukał do drzwi...Szybka zamknęłam laptopa, zgasiłam światło i wskoczyłam do łózka udając, że śpię...
- Vanesso! Otwieraj te cholerne drzwi! Wiem, że jeszcze nie śpisz! Zaraz sobie porozmawiamy.! - krzyczała mam dobijając się do drzwi, więc nie pozostało i nic innego jak otworzyć drzwi i wysłuchac jej kazania.
- Mówiłam Ci już ze 100 razy: Odbierz Jasmin z przedszkola! Ale ty niee! Jak zwykle miałaś coś ważniejszego do roboty! ja musiałam zerwać się z pracy, bo dzwoniła do mnie przedszkolanka. Szef się wkurzył, że wychodzę i powiedział, że obetnie mi z pensji.!
- Ale ja musiałam jakoś zarobić na ten bilet...- tłumaczyłam się.
- Zawieszam Ci kieszonkowe do odwołania! Aha i nie pójdziesz na żaden koncert! Zrozumiano.!? - powiedziała matka kategorycznie.
- Nie możesz mi tego zrobić! - krzyknęłam ze łzami w oczach i pobiegłam do łazienki trzaskając drzwiami.
- Bez dyskusji! Decyzję już podjęłam. W następną sobotę zajmiesz się Jasmin. - oznajmiła mama i zeszła na dół.
Siedziałam w łazience i rozryczałam się na dobre... Zadzwoniłam do domu Ivy i przekazałam jej tą koszmarną wiadomość.
- Nie płacz..Wymyślimy coś! - pocieszała mnie.
- Tak.!? Ciekawe co.? - mówiłam połykając łzy.
- Jeszcze nie wiem, ale mamy cały tydzień! Dziś jest piątek...Tylko mi nie mów, że jutro na karaoke tez Cię nie będzie.!
- Będę! Muszę być! W końcu jesteśmy gospodarzami imprezy...
-Będzie dobrze! Trzymaj się.! Ja musze już kończyć.. Dobranoc! - pożegnała się Ivy.
- Dobranoc... - mówiłam wycierając łzy.
Wzięłam prysznic i położyłam się do łóżka, ale nie mogłam zasnąć...Patrzyłam tylko tępo w sufit słuchając "Warzone"...
------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótki, bo nie było 7 komentów.! ;p xdd
Hmmm...jak się podoba? ;>
Dla kochanej #TWfanmily.! <333
Rozdział 1.
Siedząc na plaży rozmyślam nad moim życiem...Wiecie co.? Lubię to! Czasem robię to zbyt często...Zbyt często marzę... A wiecie o czym marzę? No pewnie, że nie wiecie! Nawet nie znacie mojego imienia...No więc może zacznę od początku...
Nazywam się Vanessa Pearl, mam niespełna 17 lat. Tak wiem głupi wiek. Razem moją BF Ivy Foster uczęszczamy (szczamy.xdd) do jednego z najbardziej zakręconych liceów w Dublinie, a mianowicie do
Green Hill High School. Z Ivy przyjaźnimy się od niepamiętnych czasów, a właściwie to od pamiętnych, bo jakby to było dziś pamiętam, że ktoś zawsze podbierał mi zabawki kiedy nie patrzyłam. Zostało jej to do dziś, tylko, że teraz to nie są zabawki, ale kometyki i ciuchy... No dobra, żeby nie było, że to ona jest tutaj czarnym charakterem to powiem, że ja też jej coś czasem zabiorę...
Oby dwie jesteśmy jedynaczkami, ale uważamy się za siostry... Jesteśmy sąsiadkami z naprzeciwka. Każdy w naszej dzielnicy zna nas z naszych słynnych imprez karaoke, które organizujemy w każdą sobotę w opuszczonym garażu. Zapraszmy wtedy wszystkich znajomych. Dobrze, że nasi sąsiedzi są spoko i nie dzwonią po policję...tak często. Nasze imprezy są dla funu, lae my mierzymy wyżej..Kiedyś chciałybyśmy podbić rynek muzyczny. Mówimy wtedy, że nasz ulubiony zespół (boysband) The Wanted robiłby nam jako support na koncertach...Ohhh oni sa boscy..Ja i Ivy skrycie podkochujemy się w najmłodszym członku (skojarzenia...xddd) zespołu Nathanie...
A właśnie a propos TW....Za tydzień mają przyjechać do Dublina...Mamy zamiar wybrać się na ich koncert, ale brakuje nam kasy na bilety...Na szczęście mamy pracę na weekend...Roznoszenie gazet. Trochę męczące przy tym upale, ale czego się nie robi dla The Wanted...
Ok, myślę, że przybliżyłam wam w skrócie moją historię, a teraz wróćmy do rzeczywistości...
Siedzę na plaży w naszym "Tajemniczym Zakątku" i czekam na Ivy...Coś długo jej nie ma, a mamy omówić plan działania roznoszenia tych cholernych gazet...O właśnie jedzie...
- Ivy! Co tak długo!? 10 min. rozumiem, ale pół godziny!? Mogłaś chociaż zadzwonić! - zaczęłąm prawić kazanie młodszej ode mnie o tydzień przyjaciółce.
- No sorry, ale mama mnie zatrzymała. Musiałam jej pomóc rozładować towar do spożywczaka (Jej mama prowadzi mały sklepik w centrum Dublina.) - mówiła jeszcze dysząc.
- Dobra, ale mogłaś chociaż zadzwonić, to bym przyszła i Ci pomogła.
- Mama zabrał mi telefon..Zapomniałaś już?
- Aha..No tak..Musiałaś tyle pisać z tym James'em?
- Bo ja się chyba zakochałam... - wyznała sis
- Matko..Dobra skończmy temat...Przejdźmy do biznesu...Zaplanowałam, że zaczniemy rozwozić od strony wybrzeża i skończymy w centrum, ale rozdzilimy się... Bierz swój przydział gazet i ruszamy... Spotkamy się przy szkole, zgoda?
- Spoczito. - odpowiedziała i odjechała.
Po jakichś trzech godzinach jazdy na moim zepsutym rowerze postanowiłam zrobić sobie przerwę i wpaść do pobliskiej kafejki. Tam spotkałam Mii kumpelkę z klasy...Ona zaproponowała mi pomoc, bo też przyjechała tu rowerem, a tak jak my jest fanką TW i chciałaby sobie zarobić na bilet... No cóż, zgodziłam się...Pracę skończyłyśmy w ekspresowym tempie...Podjechałyśmy pod szkołę i zobaczyłyśmy tam Ivy z James'em, który najwyraźniej też jej pomagał...
Nie powiem, że byłam zachwycona, że zakochała się w tym nieprzyjemnym typie, ale na miłość nic nie poradzisz...Ona przychodzi z nienacka...
Ja ciągle czekam na mojego księcia z bajki... Chociaż już powoli tracę wiarę w to, że kogoś znajdę...Mam przeciętną urodę...Niczym się nie wyróżniam... Właściwie to jestem przeciwieństwem Ivy... Ona jest śliczna... Duże brazowe oczy i długie blond włosy, oraz nienaganną figurę... A ja...Mam małe miglałowe, kolorowe oczy, nikt nie może stwierdzić jaką mają barwę...Włosy myszkowate średniej długości... A figura..Jestem dosyć wysoka, czego nie uważam za mój atut...
Ale mniejsza o to...
Przywitałam się z zakochanymi, a właściwie to z zakochaną i nie pewnym kolesiem ( Bo on ją zwodził...Raz do nie zarwał, a potem ignorował.) Ale nie powiem...Prawdziwe ciacho z niego...
Potem we czwórkę poszliśmy odebrać wynagrodzenie za wykonaną pracę. Dostaliśmy po 60 funtów na łepka. Niestety jeszcze trochę brakowało nam do ceny biletu...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy nowy rozdział.! ^^
Jak oceniacie.?
Komentujcie.! ;D
Wasza Nicely. ;***
<333
Nazywam się Vanessa Pearl, mam niespełna 17 lat. Tak wiem głupi wiek. Razem moją BF Ivy Foster uczęszczamy (szczamy.xdd) do jednego z najbardziej zakręconych liceów w Dublinie, a mianowicie do
Green Hill High School. Z Ivy przyjaźnimy się od niepamiętnych czasów, a właściwie to od pamiętnych, bo jakby to było dziś pamiętam, że ktoś zawsze podbierał mi zabawki kiedy nie patrzyłam. Zostało jej to do dziś, tylko, że teraz to nie są zabawki, ale kometyki i ciuchy... No dobra, żeby nie było, że to ona jest tutaj czarnym charakterem to powiem, że ja też jej coś czasem zabiorę...
Oby dwie jesteśmy jedynaczkami, ale uważamy się za siostry... Jesteśmy sąsiadkami z naprzeciwka. Każdy w naszej dzielnicy zna nas z naszych słynnych imprez karaoke, które organizujemy w każdą sobotę w opuszczonym garażu. Zapraszmy wtedy wszystkich znajomych. Dobrze, że nasi sąsiedzi są spoko i nie dzwonią po policję...tak często. Nasze imprezy są dla funu, lae my mierzymy wyżej..Kiedyś chciałybyśmy podbić rynek muzyczny. Mówimy wtedy, że nasz ulubiony zespół (boysband) The Wanted robiłby nam jako support na koncertach...Ohhh oni sa boscy..Ja i Ivy skrycie podkochujemy się w najmłodszym członku (skojarzenia...xddd) zespołu Nathanie...
A właśnie a propos TW....Za tydzień mają przyjechać do Dublina...Mamy zamiar wybrać się na ich koncert, ale brakuje nam kasy na bilety...Na szczęście mamy pracę na weekend...Roznoszenie gazet. Trochę męczące przy tym upale, ale czego się nie robi dla The Wanted...
Ok, myślę, że przybliżyłam wam w skrócie moją historię, a teraz wróćmy do rzeczywistości...
Siedzę na plaży w naszym "Tajemniczym Zakątku" i czekam na Ivy...Coś długo jej nie ma, a mamy omówić plan działania roznoszenia tych cholernych gazet...O właśnie jedzie...
- Ivy! Co tak długo!? 10 min. rozumiem, ale pół godziny!? Mogłaś chociaż zadzwonić! - zaczęłąm prawić kazanie młodszej ode mnie o tydzień przyjaciółce.
- No sorry, ale mama mnie zatrzymała. Musiałam jej pomóc rozładować towar do spożywczaka (Jej mama prowadzi mały sklepik w centrum Dublina.) - mówiła jeszcze dysząc.
- Dobra, ale mogłaś chociaż zadzwonić, to bym przyszła i Ci pomogła.
- Mama zabrał mi telefon..Zapomniałaś już?
- Aha..No tak..Musiałaś tyle pisać z tym James'em?
- Bo ja się chyba zakochałam... - wyznała sis
- Matko..Dobra skończmy temat...Przejdźmy do biznesu...Zaplanowałam, że zaczniemy rozwozić od strony wybrzeża i skończymy w centrum, ale rozdzilimy się... Bierz swój przydział gazet i ruszamy... Spotkamy się przy szkole, zgoda?
- Spoczito. - odpowiedziała i odjechała.
Po jakichś trzech godzinach jazdy na moim zepsutym rowerze postanowiłam zrobić sobie przerwę i wpaść do pobliskiej kafejki. Tam spotkałam Mii kumpelkę z klasy...Ona zaproponowała mi pomoc, bo też przyjechała tu rowerem, a tak jak my jest fanką TW i chciałaby sobie zarobić na bilet... No cóż, zgodziłam się...Pracę skończyłyśmy w ekspresowym tempie...Podjechałyśmy pod szkołę i zobaczyłyśmy tam Ivy z James'em, który najwyraźniej też jej pomagał...
Nie powiem, że byłam zachwycona, że zakochała się w tym nieprzyjemnym typie, ale na miłość nic nie poradzisz...Ona przychodzi z nienacka...
Ja ciągle czekam na mojego księcia z bajki... Chociaż już powoli tracę wiarę w to, że kogoś znajdę...Mam przeciętną urodę...Niczym się nie wyróżniam... Właściwie to jestem przeciwieństwem Ivy... Ona jest śliczna... Duże brazowe oczy i długie blond włosy, oraz nienaganną figurę... A ja...Mam małe miglałowe, kolorowe oczy, nikt nie może stwierdzić jaką mają barwę...Włosy myszkowate średniej długości... A figura..Jestem dosyć wysoka, czego nie uważam za mój atut...
Ale mniejsza o to...
Przywitałam się z zakochanymi, a właściwie to z zakochaną i nie pewnym kolesiem ( Bo on ją zwodził...Raz do nie zarwał, a potem ignorował.) Ale nie powiem...Prawdziwe ciacho z niego...
Potem we czwórkę poszliśmy odebrać wynagrodzenie za wykonaną pracę. Dostaliśmy po 60 funtów na łepka. Niestety jeszcze trochę brakowało nam do ceny biletu...
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Pierwszy nowy rozdział.! ^^
Jak oceniacie.?
Komentujcie.! ;D
Wasza Nicely. ;***
<333
Subskrybuj:
Posty (Atom)