wtorek, 19 czerwca 2012

Rozdział 9.

- No jak to co? Pójdziemy do niej. Nawet wiem jak załatwić nam spotkanie z nią. - powiedziałam i uśmiechnęłam się do dziewczyn.
- Jak.? - spytały jednocześnie.
- Mam swoje sposoby... Wiecie co, muszę już iść. Am... napiszę info o spotkaniu z hmm.. "rodzicielką". Dozobaczenia. - powiedziałam i ruszyłam w kierunku domu.
Nie mogą się dowiedzieć, że spotykam się z Nathem... Kiedyś na pewno się dowiedzą, ale jeszcze nie teraz.
Nie chcę ich rozczarować. Chce przeżyć jakąś przygodę, właśnie z Nathanem, bo czuje, że on jest dla mnie kimś więcej niż tylko "przyjacielem" jak to powiedziałam mamie. Tylko nie wiem co on czuje do mnie. Mam nadzieję, że się tego dowiem, muszę do niego zadzwonić w sprawie Jayne.
Kiedy weszłam do domu zobaczylam, że nie ma nikogo. poczułam ulgę. Poszłam do kuchni i zaparzyłam sobie herbatę. Przebrałam się w wygodne rzeczy, a włosy ułożyłam w niesfornego koka. Spojrzałam w lustro które znajdowało się na korytarzu. Muszę coś z w sobie zmienić. Jestem prawie nie zauważalna. Szara myszka, wyróżniająca się tylko na secenie. Tak mówi na mnie moja BFF. Hmm... co by tu zmienić? Pytałam samą siebie i patrzyłam na moje lustrzane odbicie. Kolor włosów. Tak, pofarbuję włosy na rudy.
Co by tu jeszcze... Wiem.!
( Ale o tym nie teraz. Nie będę was zanudzać. Przejdźmy do tego, że zadzwonię do Pana Sykes'a. )
Rzuciałam się na moją torebkę w której był  telefon. Jak to? 3 nieodebrane połączenia? Jak mogłam tego nie słyszeć. Na dodatek wszystkie od Natha. Wcisnęłam zieloną słuchawkę.
- Hello, Nessy? - odebrał.
- Tak, przepraszam, że nie odebrałam wcześniej, ale.. - zaczęłam, ale on mi przerwał.
- Hallo.? Słabo Cię słyszę.. Oddzwonię później, ok? - powiedział, ale ledwo go zrozumiałam, bo hałaś klubu zagłuszał jego anielski głos.
- Ok. Pa. - pożegnałam się tylko, a on się rozłączył.
No cóż. Muszę poczekać. Usłyszałam dźwięk gwizdka dobiegający z kuchni. Czajnik. Herbata. Poszłam tam, zaparzyłam ją. Usiadłam na oknie i patrzyłam przez szybę jak słońce zakrywają ciemne chmury. Zbierało się na deszcz. Czyli u mnie zbierało się na wspomnienia i rozmyślanie nad moim życiem. Krople powoli spływały po szybie i mimowolnie do moich oczu zaczęły naplywać łzy. Tak bez powodu. Jestem samotna, mam przyjaciółkę, Ivy. Jest niezastąpiona, najlepsza. Naprawdę wiele jej zawdzięczam. Wiele razy odciągnęła mnie od popełnienia największych życiowy błędów, tj. odebranie sobie życia. Tak, dużo razy próbowałam w ten sposób po prostu uciec od problemów, ale od nich nie da się uciec. Je trzeba przezwyciężyć. Ona mnie tego nauczyła. Przez ostatni czas okazało się, ze mam również siostrę, bliźniaczkę na dodatek, a moją mamą jest Jayne Collins, managerka The Wanted. mam także mamę ( opiekunę która mnie adoptowała, ale przez całe moję zycie traktowałam ją jak biologiczną matkę. ) Myślę, że w tej kwesti nic się nie zmieni. Kocham ją. A z Jayne chcę się spotkać, bo mam do niej tyle pytań. Ciekawość. I właściwie to chciałabym ją poznać. Bliżej poznać, bo w końcu mam w sobie część jej. Jest jeszcze ojciec (adopcyjny) Prawie się z nim nie widuję. I mogę powiedzieć, że jest mi obojętny. Nie znam go dobrze. Nie miałam okazji by go poznać, porozmawiać. Ale wcale tego nie chcę, bo mogłoby się to zakończyć rozczarowaniem, a tego nie chcę. Mam już dość rozczarowań w moim życiu chcę w końcu być szczęśliwa. Jeśli chodzi o Nathan'a Sykes'a. Hmm... to równie dziwny temat. Zakochałam się. Tak myślę. Nie wiem co on do mnie czuję. Chcę aby był blisko mnie. Potrzebuję jego obecności, głosu... miłości.
Zbliżała się godzina 23. Byłam juz zmęczona całym tym dniem. Za dużo informacji na raz. Pójdę wziąć prysznic i się położę. Powędrowąłam na górę do mojego pokoiku. Po prysznicu wskoczyłam do łóżka a jak ułożyłam głowę na poduszce nie mogłam zasnąć... Wtedy pod poduszką poczułam wibrację. To sms... Od Natha.

Mam nadzieję, że jeszcze nie śpisz... Wiem, że to może być dla Ciebie zaskoczeniem, ale wiem kto jest Twoją matką.

Szybko odpisałam:

Ja też wiem... Mama mi powiedziała... Tak, dobrze myślisz to Jayne. Ale skąd właściwie wiesz!?

Czekałam na odpowiedź chyba 10 min. Byłam już bardzo zmęczona... Wtedy mój tel zadzwonił.
- Nath? - spytałam trochę zaspanym głosem.
- Tak, to ja... Wiesz, długo dziś rozmawiałem z Jayne i ona opowiedziała mi o swoich przeżyciach z przszlości i o ciąży w wieku 16 lat. I o tym jak musiła oddać Cibei i Twoją siostrę do adopcij.
- No widzisz... Już wszystko wiesz... Mam do Ciebie prośbę... Zapytałabyś ją dyskretnie, czy nie chciałaby się spotkać ze swoimi córkami?
- Nie muszę... Już wszystko jej powiedziałem... Przepraszam, że bez Twojej zgody, ale...
- Nic nie szkodzi... A co powiedziała?
- Chcę się spotkać, nawet jutro jeśli to możliwe.
- Oczywiście!
- Dobrze. Jutro ją spytam kidy i gdzie chce się spotkać i Cię powiadomię.
- Dziękuję.! Jesteś wielki! Niew wiem jak mogę Ci się odwdzięczyć.
- Odwdzięczysz mi się później. Nwet wiem jak.
- Masz coś konkretnego na myśli?
- A zobaczysz... To już niespodzianka. Teraz lepiej się wyśpij, bo jutro czeka Cię wielki dzień.
- Masz rację... Oczy same mi się zamykają. Dobranoc Nath.
- Dobranoc Nessy. - rozłączył się a ja zamknęłam oczy, wtuliłam się w poduszkę i momentalnie zasnęłam.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Taki refleksyjny i osobisty wyszedł.
Komentujcie. xxx

niedziela, 17 czerwca 2012

Rozdział 8.

Nathan odprowadził mnie pod same drzwi... Okazało się, że były one zamknięte a ja zapomniałam klucza. No tak..musiałam zadzwonić i zmierzyć się z matką... Nie chciałam tego. No więc zadzwoniłam a Nath stał cały czas przy mnie... Drzwi otworzyła ona.
- Vaness... Martwiłam się! - powiedziała mama i przytuliła mnie.
- Pani córka chciała porozmawiać. - powiedział Syko znacząco.
- A co to za młodzieniec? Nie widziałam go tu nigdy wcześniej... - drążyła opiekunka.
- To Nathan... mój przyjaciel. - oznajmiłam i uśmiechnęłam się do niego.
- Zapraszamy na herbatkę. - powiedziała kobieta zachęcająco.
- Nie chciałbym przeszkadzać, bo teraz macie przed sobą trudną rozmowę, ale może innym razem. - oznajmił chłopak i przytulił mnie.
- Dozobaczenia Nessy. - pożegnał się.
- Do jutra! - powiedziałam i pomachałam mu.
- Mamo... Proszę pani... Opiekunko... Nie wiem jak mam się teraz do Ciebie odnosić. Mam tyle pytań na które mam nadzieję dasz mi odpowiedź.
- Tak, wiem Van... Wejdź.... Porozmawiajmy.
Usiadłam do stołu, a ona zaparzyła mi moją ulubioną herbatkę.
- A Amelia i jej matka już poszły? - spytałam.
- Tak, chwilę po tym jak uciekłaś. - odpowiedziała i mina jej zrzedła.
- Czekam na Twoje pytania. - dodała po chwili.
- Czy, moja biologiczna matka żyje? - spytałam niepewnie.
- Tak, nadal mam z nią kontakt... Mieszka w Londynie.
- A dlaczego mnie oddała? - spytałam w wyrzutem.
- Była młoda... Nie była jeszcze gotowa na macierzyństwo... - oznajmiła a ja poczułam żal.
- A mogę widzieć chociaż jak się nazywa.?
- Tak, twoja matka to Jayne Collins.
- Co!? przecież to nie możliwe... Przepraszam muszę wyjść.
- Ale dlaczego.? Co się stało.? - spytała zdezorientowana opiekunka.
- Wyjaśnię Ci później, a teraz muszę iść. - powiedziałam i pobiegłam na górę do mojego pokoju.
Złapałam za telefon i zadzwoniłam do Natha... Nie odebrał... No to muszę zadzwonić do Ameli, albo nie pójdę do niej osobiście... Wybiegłam z domu i po drugiej stronie ulicy zobaczyłam Ivy... Ona o niczym nie wie. Podeszłam do niej.
- Mów! - powiedziała stanowczo.
- Tak, jestem adoptowana, co oznacza, że Amelia też. A wiesz co w tym wszystkim jest najbardziej zaskakujące? Mają matką jest menagerka naszgo ulubinego zespołu.- oznajmiłam wyrzucając przy tym wszystkie emocje.
- Co.!? - powiedziała a oczy prawie wypadły jej z oczodołów.
- No, tak samo przed chwilą zareagowałam... No nic... lecę do Ameli żeby jej o tym powiedzieć.
- Iść z Tobą? - spytała BF.
- Pewnie! Będzie mi raźniej.
Po 10 min. byłyśmy przed drzwiami jej domu.
Din - Doń! Otworzyła sama Amelia.
- Cześć! Co ty tu robisz? - spytała trochę zaskoczona.
- Musimy porozmawiać! - stwierdziłam.
- Dobrze, to dajcie mi 5 min. pójdę się ogarnąć.
Kiedy wróciła i tylko wyszłyśmy znaszej dzielnicy opowiedziałam jej wszystko.
Zareagowała tak samo jak ja i Ivy.
- I co teraz zrobimy? - dodała po chwili.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przpraszam, że taki krótki, ale w najbliższym czasie postaram się dodać kolejny. ^^
Komentujcie. xxx

sobota, 2 czerwca 2012

Rozdział 7.

... - Proszę..Aaa..i tu masz jeszcze zalgłe kieszonkowe..I wiesz co...Chciałam Cię przeprosić, byłam niesprawiedliwa w stosunku do Ciebie.. - zaczęła a mi szczeka opadła do pasa. ...
- Przemyślałam wszystko...Wczoraj odwiedziła mnie nowa sąsiadka...Tak dobrze nam sie rozmawiało, wydaje mi się, że juz ją kiedys widziałam...Ale mniejsza... Okazało się, że jest psychologiem i też ma córkę w twoim wieku. Zaprosiłam je dziś na obiad. - rozgadał się mama. Coś mi się wydaje, że znam tych sąsiadów. Amelia i jej mama. To musze być one, bo nikt inny nie wprowadził się na naszą dzielnicę.
- Ooo..nowi sąsiedzi, to miłe... A teraz pozwól, że pójdę do sklepu.
- Tak, tak..leć! I masz karteczę z produktami. - prześledziłam ją... Wychodzi na to, że będzie pizza! Ahh.. Co jak co, ale gotować to ona umie.

____Market._____

Hmm... żólty ser, pomidory, papryka, ketchup.... Zastanawiałam się jakich produktów jesczze mi brakuje. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni i znajomy dźwięk mojego dzwonka "Chasing The Sun"... Dzwonił nieznany numer.
- Tak, słucham! - odebrałam.
- Ness, tu Amelia! - przywitała się moja "nowa" siostra.
- Ooo, muszę Ci coś powiedzić, ale myślę, że chyba już wiesz, że moja mama zaprosiła Ciebie i Twoją mamę do nas na obiad... - oznajmiłam, a ona mi przerwała.
- No właśnie, ja dzwonię w tej sprawie... tak, dziwnie wyszło, nawet nie musiałyśmy się fatygować żeby zorganizować spotkanie... Tylko teraz trochę się boję... - powiedziała zmieszana.
- Ja też, właściwie to nie wiemy czego możemy się spodziewać... Ciekawe jak one nam to wytłumaczą... I która z nas jest... - niedokończyałm, bo język utknął mi w gardle.
- ...adoptowana. No właśnie tego boję się najbardzej. - dokończyła Am.
- Słuchaj ja jestem teraz w sklepie i właśnie stoję przy kasie. Dozobaczenia za jakieś 3 godziny. - pożegałam się.
- Pa. - odpowiedziała krótko.

___ Dom.___

Kiedy wróciłam do domu nakryłam do stołu i usidłam... Byłam tak zestresowana, ze aż było mi niedobrze... Wtedy do drzwi zadzwonił dzwonek... Mama spojrzała na mnie znacząco i poszłyśmy wpuścić gości.
Mam otworzyła drzwi i myślałam, że jej oczy zaraz wypadną z oczodołów. To samo działo się z mamą Amelii...
- To nie możliwe... - powiedziały nasz matki jednocześnie.
- Może nam to wytłumaczycie!? - nakazała Amelia.
Wejdźcie do środka, porozmawiamy na neutralnym gruncie... - zaproponowałą moja matka, chociaż już właściwie nie byłam pewna, czy nią jest.
Matki coś szeptały, a potem poinformowały nas, że muszą najpierw same porozmawiać...
- To może ja z Amelią w tym czasie pójdziemy się przejść... - zaproponowłam, ale Am mi przerwała.
- Nie! Ja chcę wiedzieć tu i teraz, co tu jest garne.! - mówiła znerwicowana.
- Amelio..wiesz, że bardzo Cię kocham... Jesteś moją córką... Wiedziałam to od momentu kiedy pierwszy raz Cię zobaczyłam... - mówiła mama mojej siostry.
- Powiedz to, bo nie mam już siły... - nakazała Am zmarnowanym tonem.
- Tak, aj i ojciec adoptowaliśmy Cię kiedy byłaś jeszcze niemowlęciem, ale to nie zmienia faktu, że kochamy Cię jak własną córkę...
- Dlaczego nie powiedziałaś mi od razu!? I to znaczy... - Amelia spojrzała na mnie znacząco.
- ...to znaczy, że ja też jestem adoptowana... - skończyłam i spojrzałam w oczy mojej opiekunki... po policzku spłynęła mi łza...
- Jak mogłaś? - wyszeptałam tylko i wybiegłam z domu trzaskając drzwiami.

Biegłam przed siebie za łzami w oczach... Setki myśli przebiegały mi teraz przez głowę... Dlaczego mi nie powiedziała? Czy myślała, że nigdy się nie dowiem? Co mam teraz zrobić? Jak się zachowywać?... Komu mam ufać?
Nawet nie wiem w którym momencie znalazłam się na plaży w "Tajemniczym zakątku"...
Usiadłam w cieniu pod drzewem, z torby wyciągnęłam ipoda i włączam moją ulubioną piosenkę... Zamknęłam oczy... Ucieczka w mój świat... świat muzyki to jedyna droga do spokoju...
W pewnym momencie poczułam, że ktoś stuka mnie w ramię... Otworzyłam oczy, ku mojemu zdziwieniu był to Nathan. Łzy cały czas spływały mi po policzkach. Wytarłam je, bo nie chciałam żeby widział, że płakałam... Niestety zrobiłam to za późno.
- Płakałaś? Co się stało? - spytał troskliwie.
- Nie, coś mi wpadło do oka... - powiedziałam i wymusiłam uśmiech
- Nie oszukasz mnie... Przecież widzę, że coś się stało.
- Ehhh... Po prostu...Wszystko się pieprzy! - oznajmiłam i schowałam głowę w kolanach.
- Nessy... Spójrz na mnie... - posłuchałam go i spojrzałam mu prosto w oczy. - A teraz opowiedz mi co się stało, może będę mógł jakoś pomóc.
Zgodziłam sie i opowiadziałam wszystko... Nie obyło się bez łez... Nath przytulał mnie, pocieszał i długo rozmawialiśmy.
- Muszę odnależć moją biologiczną matkę.. - powiedziałam z nutką nadzieji, że ona.. żyje.
- Odszukamy ją.. Ja ci w tym pomogę. - oznajmił i oślepiła mnie biel jego zębów.
- Dziękuję... - oznajmiłam i przytuliłam a on pocałował mnie w czoło.
- Chyba musze już iść... - powiedziałam pokazując mu telefon z 8 nieodebranymi połączeniami, 5 od mamy i  3 od Ivy... - nie mam ochoty iść do domu... Najchętniej od zaraz pojechałabym na poszukiwania mojej matki... Mam do niej tyle pytań...
- Chodź, odprowadzę Cię do domu... Porozmawiaj spokojnie z Twoją mamą, wypytaj się, a potem zobaczymy. - radził Mrs. Sykes.
- Dziękuję... - jeszcze raz wyszeptałam i poszlismy do domu.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jest rozdział.. No koment. -,-
Ale wy komentujcie.! ^^
Jak się podobał ?. ;D
Pozdrawamiam starych i tych nowy czytelników. ;***
PolishTWfanmily. <3 Kocham was ludziska.! <3

piątek, 25 maja 2012

Rozdział 6.

Nath miał na sobie swój ulubiony full cap, biały T-Shirt z nadrukiem i jeansy, a na szyji wisiały jego wisory. Był ubrany zwyczajnie, codziennie jednak coś rzuciło mi się w oczy.. Czy to.. tatuaż!? Spytałam samą siebie.. Tak.. to był tatuaż...napis na nadgarstku... Przeczytałam "Work hard, inspire & be inspired." To jego motto. Piękne i prawdziwe. A mój tatuaż/motto to "My dreams are my wings." . Stałam jak wryta nic nie mówiąc... W końcu on przerwał tą niezręczną ciszę.
- To może pójdziemy do parku? - zaproponował chłopak.
- Park? Świetny pomysł, ale to chyba ja powinnam Cię oprowadzić po okolicy... Znam to miasto jak własną kieszeń... A ty.. jesteś z Gloucester o ile mi wiadomo...
- Tak, to moje rodzinne miasto, tam się urodziłem i wychowałem, ale Dublin też znam dość dobrze... Mieszka tu moja starsza siostra Jess (nagięłam fakty, a co tam.xdd ;p)
- Ooo..Nawet nie wiedziałam... - stwierdziłam zdziwiona.
- Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz, ale jak chcesz to mogę Ci coś o mnie opowiedzieć. - zaproponował Nathan nieśmiało.
- Zrobimy wymianę informacji? - zaproponowałam.
- No to ja zacznę: Nathan James Sykes, 18 lat... - jego opowieść przerwał dźwięk mojego dzwonka. To Ivy...Musiałam odebrać, bo pewnie odczytała mój liścik. Odeszłam na chwilę on Natha.
- Gdzie jesteś.!? - wręcz krzyknęła BF do słuchawki.
- Na spacerze w parku... Musiałam przewietrzyć głowę. - tłumaczyłam się.
- Idę po Ciebie..Już wyszłam z domu. - oznajmiła.
- Nie musisz.. - nie dała mi dokończyć..Rozłączyła sie.
- Ja muszę już iść.. - powiedziałam tylko w pośpiechu i uciekłam w stronę domu.
Pobiegłam kawałek, ale potem zwolniłam i poczułam wibracje w kiszeni. To był sms od Natha.


Dlaczego tak szybko zniknęłaś? Zrobiłem coś nie tak? Mam nadzieję, że przy następnym spotkaniu mi nie uciekniesz. ;D


Awww. Chyba naprawdę mu zależy... Nie mogę tego zepsuć. Po chwili zastanowienia odpisałam.



Przepraszam, że tak uciekłam, ale naprawdę musiałam już iść... Następne spotkanie? Bardzo chętnie. Aaa i postaram się nie uciec. ^^


Gdy wysłałam smsa zauważyłam Ivy... już wiedziałam, że będzie mi prawić kazanie..tak my to lubiłyśmy... Wzajemne kazania..to już jest tradycja w naszej przyjaźni.

- Dziewczyno, zwariowałaś? Ciemno, wszędzie..Sama..na spacer... w nocy? Co się stało? - spytała..nie powiem jej prawdy..nie może się dowiedzieć, że ja i Nathan...
- Bo ja..boję się tej jutrzejszej rozmowy..Z rodzicami moimi i Amelii.. A co jeśli..? - powiedziałam i w moich oczach pojawiły się łzy. Przyjaciółka przytuliła mnie..
- Nie myśl o tym teraz..Chodźmy do domu..Wyśpisz się... Jutro wszystko się wyjaśni..Będzie co będzie.. - pocieszła mnie.
- Masz rację... - stwierdziłam i poszłyśmy do domu. Walnęłam się na łóżko i momentalnie zasnęłam...

Rano obudziłam się ok. godziny 10.00. Zebrałam swoje rzeczy...Ogarnęłam się..Podziękowałam za gościnę i wróciłam do domu..Nie widziałam sensu w ukrywaniu się.. Przed własną matką...
Kiedy przekroczyłam próg domu mama z kuchni zawołała:
- Jak się spało u Ivy? - spytała dziwnie miła... Co się jej stało? Może dostała podwyżkę.
- A bardzo dobrze. - onajmiłam otwierając lodówkę.
Nic tam nie było...Zupełnie nic..tofu..bleee...Muszę zrobić zakupy..
- Mamo dasz mi kasę ? Pójdę zrobić zakupy, bo lodówka jest pusta.
- Proszę..Aaa. i masz tu jeszcze zaległe kieszonkowe...I wiesz co... Chciałam Cię przeprosić, byłam niesprawiedliwa w stosunku do Ciebie.. - zaczęła a mi szczęka opadła do pasa.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Wiem, wiem..Dawno nie dodawałam, ale brak czasu, nauka i tak w kółko.. -,-
Jestem ciekawa, czy ktoś jeszcze czyta to coś...
Kolejny dodam, za niedługo.. mam nadzieję...
Pozdrawiam czytelników. ^^

                                                                                                                                         Nessy. xxx

sobota, 5 maja 2012

Rozdział 5.

Fanki śpiewały razem z zespołem... Chłopcy byli wspaniali zresztą jak zawsze... Właśnie zapowiedzieli, że zaśpiewają Heart Vacancy i wybiorą z tłumu 5 dziewczyn... Nathan szedł właśnie w moim kierunku... Moje serce zaczęło szaleć, nie mogłam nad tym zapanować.. Był już tak bliskio mnie i wtedy pociągnął Ivy za rękę... Ona była wniebowzięta, a ja trochę smutna, bo to nie ja byłam jego wybranką...
- Nie martw się, następnym razem wybierze Ciebie. - pocieszała mnie moja 'nowa' siostra.
- Ehhh..No, ale nie wiem, czy jeszcze będzie taka okazja. - westchnęłam i spojrzałam na Nathana. Jego uśmiech jest zabójczy.
Wtedy on też wlepił we mnie te swoje zacne paczadełka. A ja czułam, że się zarumieniłam, więc tylko spuściłam głowę na dół.
Kiedy chłopcy skończyli koncert wszyscy porozchodzili się do domów. Zostałyśmy tylko ja, Ivy i Amelia. James przedstawił nas chłopakom.
- Dziewczyny, świetna impreza! - pogratulowali nam chłopcy. Ja cały czas wlepiałam moje ślepia w Nathana.
Tak wiem, że to dziwne, ale nie mogłam się powstrzymać.
- Dzięki! My chciałyśmy się wybrać na wasz koncert, tutaj w Dublinie, ale wy sami do nas przyszliście, to miłe z waszej strony. - powiedziała Ivy, bo ja nie byłam w stanie, aby wydusić z siebie słowa.
- A na ten koncert to będziecie miały wejściówki dla vipów. - powiedził Nathan i puścił do mnie oczko. CO.!? On właśnie puścił do mnie oczko.!? Nie no, nie może być.!
- Ooo. Serio!? Dziękujemy! - powiedziłam z uśmiechem nr. 38.
- Teraz my już musimy iść. - stwierdzili chłopcy. Wtedy gdy wychodzili Nath podał mi rękę a w mojej została jakaś karteczk:


Twój uśmiech jest uroczy. Napisz... 987654321. N


Awww..to takie słodkie. Pomyślałam, i zerknęłam na Natha, gdy już wsiadali do vana. I się rozmarzyłam.

- Ej, o czym tak myślisz!? - spytał Ivy.
- Ja? O niczym, fajnie było, co nie? - spytałam ukrywając karteczkę z numerem. Nie chciałam żeby BF się dowiedziała, bo byłaby zazdrosna. Nie musi przecież wszystkiego wiedzić.
- Dobra dziewczyny, ja już się zbieram do domu... Ness pamiętaj, że jutro będziemy gadać z rodzicami. - przypomniała mi siostra.
- Tak tak, pamiętam, bliźniaku! - powiedziałam i zaśmiałyśmy się.
Pomachała nam jeszcze na pożegnanie. Usiadłam, i westchnęłam.

- Dzień pełen wrażeń, co nie? - spytała Ivy.
- Tak... I nie wiem, jak mam się teraz zachowywać w domu.. Co powiedzieć mamie, czy spytać w prost, czy jestem odoptowana, czy ona oddała swoje drugie dziecko do adopcji... Chyba zanocuję w garażu... Pomyślę jak to rozegrać... - mówiłam, ale przyjaciółka mi przerwała.
- Nie-e, nie będziesz nocować w garażu! Olszalałaś? Zostaniesz na noc u mnie, na tylke dni ile będziesz chciała.
- Ale..
- Bez dyskusji!
- Jeny, mówisz jak moja mama.. - stwierdziłam i sztuchnęłam ją w ramię.
- No chodź, już jest późno... To był męczący dzień. - powiedziała i pociągnęłą mnie za rękę. 
Pani Foster bardzo chętnie zgodziła się żebym przenocowała. Przedstawiłyśmy jej cała sytuację. Była zszokowana, zupełnie tak jak ja przed kilkoma godzinami.
- Ale myślisz, że to ty jesteś adoptowana? - spytała mama mojej BF.
- No właśnie nie wiem, Amelia też nie wie. - westchnęłam.
- Dobrze dziewczynki idźcie już spać. Jutro też jest dzień! - powiedziła pani Foster i przytuliła nas mówiąc: Dobranoc Marzycielki.
Poszłyśmy na górę, do pokoju Ivy. Był dosyć duży a ściany były całe w plakatach TW. Lubiłam u niej nocować. Niestety nie mogłam jej zapraszać do mnie, bo moja mama w każdej chwili mogła wybuchnąć,  taka jest jej jej choroba, nieprzewidywalna i niestety też nieobilczalna. Ja wolałam nie ryzykować...
Leżałam właśnie i czekałam aż łażienka się zwolni... Postanowiłam, że napiszę do Natha... Chociaz może lepiej nie... Nie będę się narzucać, bo go do siebie zrażę... Ale w końcu to on dał mmi numer.. To chyba znaczy, że mu zależy.. A dobra, raz kozia śmierć... Piszę!



Hej, Tu Nessa! Co tam?



N: Cieszę się, że napisałaś. Chłopaki właśnie urządzili sobie popijawę... Coraz mniej mi się to podoba... Masz może ochotę na spacer?



J: Spacer!? Przecież jest już po 23. A ja jestem u Ivy na noc... A chętnie bym poszła...


N: No to uciekaj oknem! Za 15 min. jestem pod jej domem.


J: Jesteś szalony! No dobra, jakoś się wymknę.


Ten plan był szalony. Dobrze, że Ivy miała przy swoim balkonie drabinę. Napisałam kartkę dla mojej BF:



Jestem na spacerze. Wrócę późno, albo po prostu wrócę do domu. Twoja Nessy. xxx


Wydostałam się z jej domu, a na ulicy czekał na mnie Nathan Sykes, który zaprosił mnie na spacer. To jest sen, ale nie szczypcie mnie, bo nie mam zamiaru się budzić!
---------------------------------------------------------------------------------------------------------
Krótkawy, nudy...tradycyjnie.. -,-
Z dedykiem dla Kini ;* i Sierry <333 i dla reszty #TWfanmily. ^^
Kolejny rozdział pojawi się gdzieś w okolicach 19 maja. ; /
Zawieszka jest konieczna, bo mam wycieczkę...
Komentujcie! ^^
Wasza Nessy.! xxx

środa, 2 maja 2012

Rozdział 4.

Ciuchy fruwały po całym pokoju. Nie mogłyśmy znaleźć nic odpowiedniego.
- Mam! - krzyknęła Ivy spod sterty ubrań. Pokazała mi sukienkę w drobne kwiatki i jasną wycierana katanę...
- A do tego te koturny z kwiatem. - zaproponowałam.
- Taraz trzeba znaleźć coś dla Ciebie. - powiedziała BF.
- Tylko żadnych sukienek! - zaprotestowałam.
- Ale mam taką śliczną.. No proszę chociaż przymierz! - prosiła Ivy robiąc oczy kota za Shreka.
- Ivy! Ja nie lubię sukienek, czuję się wtedy taka..taka...goła! - wydukałam.
- No ok, noś sobie te twoje podarte jeansy, T-Shirty, full cap, a potem narzekaj, że żaden chłopak na Ciebie nie spojrzy. - skwitowała przyjaciółka.
- Ale... Oj tam.! Ja się nie bedę zmieniać dla chłopaka. On ma mnie zaakceptować taką jaka jestem. - wręcz krzyknęłam.
- No dobra, dobra..Nie złość się...Chciałam tylko pomóc. - tłumaczyła się.
- Ale i tak ubieram coś w moim stylu. - oznajmiłam i pokazałam jej język.
Wtedy Ivy poszła się przebrać, a ja znalazłam właśnie to czego szukałam..Mój styl...Również przebrałam się w wybrane ciuchy.
- A teraz czas na makijaż! - zawołała BF.
- O nieee.! Wiesz, że ja nie lubię sie malować, wyglądam wtedy jak klaun. - powiedziałąm oburzona.
- No proszę Cię... Tylko taki delikatny...  - prosiła.
- Ok, ok.. Niech Ci będzie. - zgodziłam się a ona aż podskoczyła z radości.
Po 10 min.
- Skończyłam. - stwierdziła zadowolona Ivy.
- Daj mi lusterko.! - nakazałam.
- Ooo.. nie jest źle! - byłam pozytwnie zaskoczona efektem.
Wybiła godzina 18.30. Trzeba było się zbierać... Pożegnałyśmy się z mamą Ivy.
- Bawcie się dobrze dziewczynki! - krzyknęła pani Foster z kuchni.
- Na pewno będziemy. - stwierdziłyśmy zgodnie.
Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłyśmy przed garażem wesoło śpiewających i czekających na otwarcie imprezowiczów... Było ich więcej niż się spodziewaliśmy, ale im więcej tym lepiej...
Otworzyłyśmy garaż i wpuściłyśmy gości. W tłumie znaleźliśmy Mii i James'a.
- Ale, jesteś pewny, że oni tu przyjdą? - spytałam, aby się upewnić.
- Obiecali, więc będą! - stwierdził Jam przytulając Ivy.
- Chodźcie, zaśpiewamy pierwszy kawałek! - Ivy pociągnęła mnie i Mii.
Wybrałyśmy Call me maybe - Carly Rea Jepsen.

"Hey, I just met you, and this is crazy,
  but here's my number, so call me, maybe? ..."

Biba sie rozkręciła... Znajomi i nieznajomi podchodzili kolejno, by zaśpiewać swoje ulubione piosenki. Stwierdziłam, że pójdę do stolika żeby napić się ponczu. Wtedy ktoś popukał mnie w ramię a ja wylałam cały kubek na moją bluzę...
- Masz coś z głową.? - sptyałam zbulwersowana jakieś gościówy z kapturze i okularach przeciwsłonecznych, więc nie mogłam stwierdzić kto to jest.
- Przepraszam. A teraz chodź ze mną, bo musimy porozmawiać... - szepnęła i pociągnęła mnie ze sobą.
- Czekaj! Gdzie mnie ciągniesz.!? Kim jesteś.!? - krzyczałam, ale ona dalej ciągęła mnie i milczała, a ja nie mogłam sie wyswobodzić z jej uścisku.
Zaciąnęła mnie za garaż... Było ciemno, nie widziłam nikogo w poblizu i szczerze mówią trochę się bałam.
Spojrzałam na nieznajomą pytająco.
- Co ode mnie chcesz!?
Ona zdjęła okulary i ściągnęła kaptur... To co zobaczyłam było niedoopisania...czy to moje lustrzane odbicie!? Nie odezwałam się, bo mnie kompletnie zatkało.
- Jak się pewnie domyślasz jesteśmy bliźniaczkami. - skwitowała.
- Ale jak to, przecież ja jestem jedynaczką...To jest niemożliwe. - mówiłam z niedowierzaniem.
- Ja też nie mogłam w to uwierzyć, ale jak się tu przeprowadziłam i Cię zobaczyłam to stwierdziłam, że muszę z Tobą porozmawiać, a przede wszystkim wyjaśnić całą sytuację z naszymi rodzicami. - mówiła....moja siostra...jeny ja mam siostrę.
- No zgadzam się...A tak w ogóle to jak się nazywasz?
- Ooo..nie przedstawiłam się..Jestem Amelia. A ty?
- Vanessa, miło mi Cię poznać... siostro! - powiedziałam i uśmiechnęłyśmy.
Wtedy przyleciła do nas Ivy..
- OMG! WTF!? - mówiła BF i paczadła prawie wypadły jej z paczadołków.
- No co.!? - spytałyśmy jednocześnie i wybuchłyśmy śmiechem.
- To jest moja siostra Amelia! A to moja BF Ivy. Poznajcie się.
Ivy nadal była w ciążkim szoku..
-Ale jak to.? Nie mówiłaś mi, że masz siostrę, bliźniaczkę na dodatek! - skarżyła się przyjaciółka.
- Ohhh, gdybym to wiedziała. Też jestem w szkou.!
- No dobra! Wierzę, ale chciała Ci powiedzieć, że chłopaki z The Wanted właśnie przyszli!  - oznajmiła podekscytowana.
- The Wanted! Ja ich kocham! - krzyknęła Amelia.
- My też. Dlatego chodźmy już, bo jeszcze nam zwieją. - stwierdziłam.
Weszłyśmy do garażu i zobaczyłyśmy tłum fanek oblegających naszych idoli. Nie chciały się od nich odkleić.
Wtedy James zawołał do fanek.
- Chcecie koncertu?
- Taaaak.!!!!!!!!!! - krzyczały wszystkie dziewczyny.
James zrobił chłopakom trochę miejsca. Wtedy jedna z fanek rzuciła się na Jaya. Zaraz, zaraz to chyba była Kaya z mojej klasy...Jeden z ochroniarzy odkleił ją od niego. I chłopcy zaczęli śpiewać ich największy jak na razie hit Glad You Came.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Ten rozdział dedykuję N.I.M. <333
Komentujcie.! ^^

wtorek, 1 maja 2012

Rozdział 3.

Sobota.
Po nieprzespanej nocy wstałam, ogarnęłąm się i ubrałam podarte jeansy i kolorowy T-Shirt z Muppetami.
Zeszłam do kuchni, na szczęście mama była już w pracy, a tata dziś wyjechał w delegację. Przez to zamieszanie nawet nie zdążyłam się z nim pożegnać. Szybko zrobiłam sobię miskę płatków śniadaniowych...W torbę spakowałam ciuchy na przebranie, portfel, tel i ipod... Napisałam kartkę do mamy:

Dziś wrócę później. Mam karaoke! Ness. xxx


Wybiegłam z domu prosto do Ivy.

Din - don!
- Dzień dobry pani Foster! Czy jest Ivy? - przywitałam się i spytałam.
- Witam Cię Nessy! Spóźniłaś się, bo jakieś 15 min temu poszła do garażu przygotować sprzęt na waszą dzisiejszą imprezę. - oznajmiła uprzejmie mama mojej BF.
- Aha, dobrze..To ja lecę! Miłego dnia życzę! - powiedziałam już w biegu.
Chciałabym mieć taką mamę... Nie mogę powiedzieć, że mojej nie kocham, ale męczy już mnie ta jej choroba... Taty prawie nie mam w domu, jest w ciągłych rozjazdach...Wtedy mama wyżywa się na mnie... Depresja... Czasami mam ochotę po prostu uciec... Z dala od problemów... W jakieś bezpieczne i spokojne miejsce... W takich momentach pomaga mi śpiewanie i pisanie tekstów... To daje mi ukojenie i satysfakcję...
Byłam już przy garażu i widziałam jak Ivy grzebie coś przy głośniku...
- Coś się stało.? - spytałam.
- Jaden z nich nie działa, ale już zadzwoniłam po James'a, on się trochę na tym zna... - oznajmiła.
- No to dobrze...Mam do Ciebie pytanko zakochańcu...Czy wy oficjalnie jesteście parą?
- Yyyyy..No jeszcze nie, ale to tylko kwestia czasu. - stwierdziła Ivy i puściła mi oko, a ja tylko pokręciłam głową... Wtedy w oddali zobaczyłam biegnącą w naszą stronę Mii...
- Patrz! Mii tu biegnie... Co ona tu robi przecież jest dopiero 13.?
- Dziewczyny, dziewczyny! Nie zgadniecie kogo dziś widziałam jak byłam na zakupach w centrum... - mówiła zdyszana i  podekscytowana Mii.
Spojrzałam na Ivy porozumiewawczo.
- Nie, nie mamy pojęcia...Mów!
- Chłopaków z The Wanted! - powiedziała z bananem na twarzy.
- Aaaaaaaaaa.! - zaczęłyśmy piszczeć.
- Ale co oni tutaj robią!? Przecież koncert mają dopiero za tydzień... - stwierdziłam.
- Wiedziałam, że o to zapytasz...A więc śledziałm ich przez jakiś czas i wywnioskowałam, że przyjachali tu na "paaartyy haard" i tak po prostu w odwiedziny do rodzinnych stron Sivy...Były z nimi Nareesha, Kalsey i Michelle...
- A Nathan.? Był sam.? - spytała Ivy z nadzieją.
- Tak i Jay też..Forever alone...A no i potem dołączyli do nich Jayne i James. - oznajmiła a oczy mi zabłysły i spojrzałam na Ivy.
- Aaaa..To dlatego jeszcze go nie ma. - wywnioskowała Ivy.
- Nie rozumiesz.!? Dzwoń szybko do James'a i pytaj się gdzie jest i czy, mógłby nas zapoznać z chłopakami. - rzuciłam propozyję.
- Aaaaa.. No tak.! - skumała wreszcie Ivy.
Gadała z James'em jakieś 15 min. za garażem. W końcu przyszła ze zmarnowaną miną...
- I co.!? Nie możemy się z nimi spotkać... - stwierdziłam i posmutniałam.
- Nie teraz, ale.. - urwała Ivy żeby zbudować napięcie.
- Nie wkurzaj mnie! Mów! - nakazałam.
- Ale możliwe, że przyjdą na dzisiejsze karaoke! - oznajmiła wreszcie i  rzuciła mi się na szyję.
Gdy to powiedziała moje serce zaczęło bić szybciej i myślałam, że zaraz mi wyskoczy z klatki piersiowej.
To jest niesamowite..
- Musimy się przygotować...Nie wiem... Makijaż, ciuchy.. No i trzeba się rozśpiewać.. - zaczęłam nawijać jak nakręcona.
- To ja lecę do domu..Przygotuję się i będę tu przed 19... Dozobaczenia! - pożegnała się Mii i pobiegła..
_ Oł je, oł je, Oł je... - razem z Ivy zaczęłyśmy tańczyć taniec radości...
Potem pobiegłyśmy do jej domu, aby przygotować się na spotkanie z naszymi idolami...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
No koment. -,-
Dedyk dla wszystkich, których zraniłam...